poniedziałek, 10 kwietnia 2017

#happybirthday

Niedługo ten dzień. Minie już kolejny rok od urodzenia się dziewczynki. Dziewczynki, która ma przy sobie wspaniałych ludzi. Najbliższych, którzy są i nigdy nie pozwolą jej się bać.

Już trochę urosła. Sporo przeszła. Tego złego i dobrego. A w głowie ciągle marzenia... 

Dużo się już spełniło, spora część wciąż jeszcze czeka.

Spełni się czy nie spełni? Walczyć czy już nie warto? Próbować czy się poddać?

Czasem trudno uwierzyć, że tak wiele udało nam się osiągnąć na przestrzeni tylu lat.
Z pomocą najbliższych, wspólną pracą, poświęceniem. Nie potrafimy wymienić wszystkiego, co się wydarzyło, bo wydarzyło się tak wiele. Te wspomnienia zawsze pozostaną w naszych głowach. Każdy dołek, każda górka, każdy wysoki skok... To coś, co tworzy nas samych. 

Tutaj. Dziś. W tym miejscu. O tej godzinie... cieszę się z tego, co mam. Doceniam wszystko i wszystkich. 

A tą dziewczynką jestem ja.  Ja - Magda. Ja - Magda Bereda. ...i nie Magdalena. Magda! - tak nazwali mnie rodzice i w tajemnicy Wam zdradzę, że trochę dzięki temu czuję się wyjątkowo :)

Cześć! Mam na imię Magda i bardzo lubię śpiewać. Piszę teksty i komponuję też własne piosenki. To one są dla mnie najlepszą terapią. Pomagają, gdy upadnę, "a każdy dźwięk kołysze mnie". 

...i mimo tego, że w urodziny to my zazwyczaj słyszymy od innych miłe słowa - "sto lat", "wszystkiego najlepszego", "spełnienia marzeń", to właśnie w taką rocznice powinno być trochę odwrotnie. Powinniśmy podziękować tym, którzy nas otaczają za to, że są z nami, wierzą w nas, wspierają, cieszą się, kiedy my się cieszymy i płaczą, gdy nasze oczy napełniają się łzami. 

Dziękuję.

środa, 5 kwietnia 2017

Bycie miłym to zła cecha?

Czasami próbujesz byc miły, chcesz byc miły... bycie miłym to przecież dobra cecha, ale co sie dzieje, kiedy cos siedzi w Tobie? Coś złego? Kiedy nie czujesz sie z tym dobrze? 

Udajesz, ukrywasz wszystkie emocje, nie mowisz o nich, kłamiesz, ze jest dobrze, kiedy tak naprawdę nie radzisz sobie z samym sobą. Chcesz dobrze dla drugiej osoby i przez jakis czas Ci sie udaje, ale w końcu przychodzi ten moment. Moment boom. Moment wybuchu. Kiedy juz nie wytrzymujesz. Wtedy ta złość, ktora sie w Tobie nazbierała, przybiera jeszcze większą postać niż miała, będąc w środku Twojej głowy. 

Dochodzi do nieporozumienia. Walczycie, tracicie zaufanie, robi sie dziura w tym, co razem zbudowaliście. Nad czym razem pracowaliście. To tak, jakbyś z kimś budował zamek z piasku i nagle ktoś po nim przebiegł. Piszę "ktoś", bo to, co w nas siedzi, ta złość... jest takim naszym ktosiem, potworem. Takim, który panuje nad nami, kiedy to my powinnismy panować nad nim. Przejąć stery, zacząć walczyć i wypuścić go, gdy jeszcze jest mały. Gdy jest zbyt duży - pęka i rozpada sie na miliony małych kawałków. Uderzają one w innych ludzi. Najcześciej w tych najbliższych, a to potem równie mocno boli. Chyba najbardziej. Czujemy ich ból, a na dodatek musimy sobie radzić ze swoim.
To wtedy nie jesteśmy my, a mimo tego to my przegrywamy i bardzo cierpimy. 

My tracimy zaufanie, a słowo lojalność traci znaczenie.

Tak juz jest, ale można nauczyć się nad tym panować. Gdyby to właśnie tego uczyli w szkole - panowania nad emocjami, dzielenia się nimi, zaufania do innych - ziemia byłaby najpiękniejsza planetą w całym układzie słonecznym. Oby to tylko nie było niemożliwe. Przecież niemożliwe nie istnieje...

Dobrej nocy!

M.

poniedziałek, 20 marca 2017

Nikt nie powiedział, że będzie łatwo.

Nikt nie powiedział, że będzie łatwo.

No właśnie? Ktoś tak mówił? Nikt nie zapewniał. Urodziliśmy się, ale nie dostaliśmy gwarancji, że jak coś się zepsuje w naszym życiu to naprawią. 

A fajnie by tak było, co? 

To kolejny chyba ciężki czas w moim małym żyćku. A może czasem warto zwalić na zimę, pochmurne dni i ciągłą temperaturę na minusie?

Po prostu też jestem człowiekiem. Wiem, że często myślącym inaczej niż wszyscy, ale nie wyobrażam sobie być jak wszyscy, robić jak wszyscy, a co dopiero myśleć jak wszyscy... Nie potrafię, nie chcę i nigdy nie będę.

Zawsze w moim życiu ogromną rolę odgrywały marzenia, które ostatnio jakoś mają za mało magii, energii i wszystkiego, co pozytywne. Czasem tak jest, że tracisz wiarę, idziesz niby przez tę tyczkę zachwianą, rozkładasz ręce... Niby utrzymujesz równowagę, ale... Właśnie! Samo słowo "ale" już daje znak, że coś jest nie tak. Stawiasz kolejne kroki, ale w całym ciele tkwi niepewność, bo boisz się zaryzykować. Zderzasz się z rzeczywistością, która przytłacza, bo tak naprawdę - świat nie jest kolorowy. To nasze myślenie, pozytywne lub negatywne koloruje go odpowiednimi barwami. Widzisz zieloną trawę. Pozytywnie, ale co z tego jak nie masz humoru?

Czasem potrzebujesz pomocy - jedni się przyznają, inni nie. Mimo tego - wszyscy jej szukamy. Szukamy wsparcia. Szukamy tego #jednego #prostego #szczerego zdania - "Będzie dobrze!". 

Usłyszymy i co? Już? Magia znów wróciła? 

nienienienienie

Aktualnie samej trudno mi uwierzyć w "będzie dobrze", jest zawsze lepiej, kiedy coś takiego usłyszymy, ale piszę na blogu tego posta, żeby trochę wyrzucić z siebie własne przemyślenia, żeby każdy z czytelników tych myśli odebrał je na własny sposób i dokończył je sam, według własnych potrzeb :)

Miłego dnia!
Magda



czwartek, 9 lutego 2017

Sound and lights all around

Może mówiąc nie umiem przekazać emocji, ale za to śpiewając nie muszę myśleć co chcę przekazać. Mój głos, mój organizm sam to czuje i to jest najlepsze.
Może dlatego to, co robię tak bardzo dużo dla mnie znaczy i daje mi mnóstwo radości, gdy się tym dzielę z innymi... Takie oczyszczenie, że mogę się komuś wygadać... a raczej wyśpiewać :)
Szkoda tylko, że to dzielenie się czasem jest tak bardzo utrudniane.
Bo kiedy bardzo nam na czymś zależy to wtedy wszystko jest jeszcze bardziej pod górkę. Kiedy się staramy to nam jeszcze bardziej nie wychodzi. Czasami oczywiście jest zupełnie odwrotnie, ale częściej jednak spotykamy się z tym pierwszym zjawiskiem.

Przychodzą dziwne myśli. I najlepsze, że zastanawiamy się nie tylko nad tym, co nam siedzi w głowie, ale też co się dzieje w głowach innych. Myślisz o każdej sytuacji, która mogła spowodować, że ktoś może mieć Cię dość. Zastanawiasz się co robisz źle, co powoduje, że wywołujesz małe zainteresowanie. Co sprawia, że Ci nie wychodzi, że podajesz rękę ludziom, biorą całą, a potem odchodzą.

Niesamowite, że to o czym piszę jest dwuznaczne. Moje 2 światy - muzyczny i prywatny są bardzo do siebie podobne. O moim muzycznym świecie mogłabym napisać dokładnie tak samo jak i o tym prywatnym, i odwrotnie.

Zawsze piszę bardzo tajemniczo i czasem zastanawiam się czy ktokolwiek rozumie moje blogowe bzdurki, ale z drugiej strony może moje odczucia pokryją się z Waszymi i razem dadzą jakieś wnioski, które pomogą odnaleźć w sobie siłę, żeby pomimo tego naprawdę strasznego świata, a raczej ludzi tu żyjących, iść dalej. 

Może czasami za bardzo narzekam. Może czasami za bardzo się przejmuję. Może przesadzam. Może jestem zbyt wrażliwa. Może za dużo myślę...? 
Z drugiej strony - co by było, gdybym nie była taka? Może to właśnie jest wyjątkowe? Może to, jacy jesteśmy jest po prostu wyjątkowe? 

"W parę godzin później, gdy noc zbierała się do odejścia, Puchatek obudził się nagle z uczuciem dziwnego przygnębienia. To uczucie dziwnego przygnębienia miewał już nieraz i wiedział, co ono oznacza. Był głodny." - a może po prostu jestem głodna? :)


Jeszcze coś, czym chciałabym się z Wami podzielić:



wtorek, 17 stycznia 2017

Meet...? Nowy początek wszystkiego.

Zaczęło się od MeetUp'u we Wrocławiu, potem Stars4Fans w Warszawie, w Poznaniu, Likes Festival w Gdańsku, MeetYT w Krakowie. I to wszystko w 7 miesięcy! 

Te eventy to najlepsza rzecz jaka mogła mnie spotkać. Przede wszystkim niesamowita atmosfera podczas koncertów.
Ludzie, którzy czasem totalnie nie znają Magdy Beredy, komentują pod line up'em imprezy "kto to?", "nie znam", "po co takich nieznanych bierzecie?", a podczas mojego występu na scenie podchodzą, bo się przekonują, bo im się podoba... Co najlepsze - podchodzi ich coraz więcej i więcej. 
To mnie zawsze bardzo rozbraja, wzrusza i czuję wtedy, że mimo braku bronienia się pod komentarzami i wywoływania tak zwanej gównoburzy jestem wygrana. Wygrana w sprawiedliwym i pięknym pojedynku. 
Zdarza się też tak, że ludziom ten koncert podobał się najbardziej ze wszystkich, które odbyły się na danej imprezie. To dopiero jest coś niesamowitego! Wręcz nie do opisania! 

Kiedy już położę się po takim koncercie w hotelowej pościeli to zaczynam przypominać sobie o każdym szczególe z eventu. O tym, jak stresowałam się przed sceną, jak już tam weszłam i jaka byłam szczęśliwa, gdy muzyka zaczęła wybrzmiewać. 

Tam nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Wszystko, co nie miało sensu nagle ten sens ma. Coś, co siedzi we mnie podczas takiego koncertu jest bardzo magiczne. Wszystkie moje bariery nie mają wtedy miejsca. Jeżeli coś nie jest okej to w momencie, kiedy jest muzyka - jest też okej. 

Piszę tego posta, bo bardzo chciałabym podziękować wszystkim, którzy sprawili, że te koncerty były czymś najlepszym w moim życiu, że miałam możliwość stanąć na scenie i podzielić się tym, co naprawdę czuję.
Nawet nie marzyłam o czymś takim, bo uważałam, że to niemożliwe, że nie dam rady przebić się przez miliony ludzi, którzy także śpiewają. A jednak... to wszystko sprawiło, że czuje się bardzo wyjątkowo. Brakowało mi tego od bardzo długiego czasu. Nie tylko przez jakieś upadki i nieudane projekty muzyczne, ale też przez prywatne rzeczy.

Dziękuję wszystkim, którzy szczerze wspierają. Poznałam przez te 7 miesięcy mnóstwo cudownych ludzi, ciekawych osobowości i Wspieraków, którzy są ze mną do dziś. 

Po prostu dziękuję!

Nikt chyba nie wie jak dużo znaczy dla mnie ten pierwszy event we Wrocławiu. Jak dużo się od tego zmieniło. Jaka jestem teraz szczęśliwa, a zarazem też zawiedziona, że niektóre osoby nie potrafią dostrzec tego, co obiecali dostrzegać zawsze. Mimo tych różnych zmartwień to w środku jest ten uśmiech, ta wdzięczność za tak niesamowite weekendy.

Nie chcę, żeby to się kończyło. Nie chcę znów spadać w dół. Za dużo tego było. 
Czas wstać i znów walczyć! 

Czuję, że to początek! Że to początek czegoś i koniec czegoś... ale tak to bywa. 
Nowy początek muzycznych przygód? Będę o to walczyć. Będę dzielnie wspinać się po schodkach. Nie będę wjeżdżać windą, bo prościej. 

To też początek emocji, które mogę poczuć po raz pierwszy. 

Nowy początek wszystkiego!






sobota, 24 grudnia 2016

Wesołych Świąt!

Taka Magda blogereczka, że od dwóch miesięcy nie dodawała żadnych postów... Przepraszam, że trochę zaniedbałam tego bloga. Postaram się poprawić i pisać tu częściej. 

Dziś mamy Wigilię, więc może zacznę od życzeń. Chcę, żeby w te święta uśmiech nie schodził Wam z twarzy. Cieszcie się chwilą, czasem spędzonym z najbliższymi. Zapomnijcie o sprzeczkach, czasem totalnie nie warto. Bądźcie też zdrowi, bo jak mówi moja Mama - zdrowie jest najważniejsze. Bez niego ani rusz! :)

Nie będę rozpisywać się co u mnie słychać, bo to możecie śledzić na social mediach :) 
Chcę po prostu napisać, że chyba ostatnio jestem szczęśliwa. 
A może usuniemy "chyba"? 
Tak, to dobry pomysł. 
Jestem szczęśliwa. 
Mimo obowiązków, czasem ciężkich dni, dołków, upadków... jestem szczęśliwa. 

Na tym polega życie, żeby być jak najczęściej szczęśliwym człowiekiem, żeby cieszyć się nawet z najmniejszych rzeczy. Doceniać każdy dzień, drugą osobę. 

Niech to będzie krótki post po tak długiej przerwie. Warto czasem zastanowić się nad tym, co mamy, czego nie i nad tym, co moglibyśmy mieć. 

Zastanówcie się i bądźcie szczęśliwi! 

Luv. 
Magda





środa, 19 października 2016

Może nie zrozumiecie, ale musiałam.

Myśl, z którą codziennie wstaję rano - "po marzenia". Czasem jest gorzej, czasem lepiej mi to wychodzi, ale zawsze próbuję być choć jeden szczebelek wyżej od poprzedniego dnia. 

Nigdy nie chciałam żyć jak wszyscy. Szkoła, praca, rodzina były dla mnie zawsze odległymi krainami, dlatego też chyba jestem w tym miejscu, w którym teraz stoję i wciąż w mojej głowie krążą marzenia. Choć od kilku dni jest trochę inaczej... 

Ehhh już czuję, że ten post będzie bardzo poplątany haha.

Lećmy dalej. 

Ostatnio słyszę od bliskich, od znajomych, że pewnych rzeczy nie da się ominąć, że człowiek jest tylko człowiekiem i potrzebuje poczuć każdego rodzaju emocji. Potrzebuje być szczęśliwym, smutnym, zranionym, kochanym.

Czuję się teraz jakby obok mnie stała druga Magda i mówiła, że tak jest, a ta pierwsza wciąż powtarzała, że najpierw marzenia. 

Uwierzcie, że dziwne uczucie. To chyba dlatego też budzę się w nocy kilka razy jak jakiś ochroniarz, który przez przypadek zasnął w pracy i co chwilę ocknie się, żeby sprawdzić czy wszystko jest okej.

U mnie wszystko jest naprawdę okej. Jestem szczęśliwa, bo ostatnio poznałam cudownych ludzi, bo chodzę do szkoły, która rozwija moje umiejętności, ale boję się zarazem, że doznanie różnych emocji sprawi, że marzenia ustawią się w mojej głowie w drugim rzędzie. 

Tak. Trochę się martwię, ale z drugiej strony... wiecie co mnie najbardziej pociesza, kiedy tak rozmyślam? 

To, że wszystko zależy ode mnie. Niech się dzieje co chce, ja wiem, że nigdy nie pozwolę na to, żeby moje marzenia, które czasem nawet nie są dokładnie określone i nazwane "po imieniu" się nie spełniły. Nawet jeśli poddam się hmmm po prostu człowieczeństwu i tego, czego każdy z nas powinien, a może nawet musi doświadczyć :)

Dużo tu niedomówień, ale mam nadzieję, że w jakimś malutkim stopniu zrozumiecie mnie i moje ostatnie rozkminy.

Życie jest tylko jedno. Trzeba dać się ponieść temu, co w danym momencie czujemy, czyli dokładnie tak, jak jest na scenie. Trzeba dostać czasem kopniaka od życia, a czasem można dostać też coś miłego.

Zastanawiam się, którą Magdą jestem, pisząc tego posta... trochę się chyba też pogubiłam, ale co tam!

A niech się dzieje! 

Dobranoc.




piątek, 7 października 2016

Ludzie.

Miesiąc minął od czasów blogereczki Magdy. Dużo się pozmieniało. Szkoła, nowi ludzie, subów na YouTube tez jest trochę więcej :D

Wydawałoby się, że skoro zaczęłam tak szkolnie to zaraz zacznę się użalać, że nie mam czasu, dużo nauki, stres. Skłamałabym, gdybym nie powiedziała, że wybrałam sobie mega trudny kierunek i to, co wypisałam mi kompletnie nie towarzyszy. Patrząc na tę pozytywną stronę szkoły i wychodzenia ze swojego pokoju zastawionego różnymi muzycznymi sprzętami to jestem szczęśliwa, że wokół mnie pojawili się ludzie, znajomi, z którymi mogę pogadać o codzienności. Nie tylko dzięki szkole mam większy kontakt z osobami, które bardzo dużo wnoszą do tego świata. Eventy to też kolejny rozdział, ale nie będę rozpisywać się o tym jakich to mam kolegów, koleżanki, przyjaciół. Wiadomo, że najlepszych na świecie. Wy o swoich powiecie tak samo.

Chcę tym wstępem uświadomić Wam, że każdy z nas ma w sobie coś pięknego, coś czym wyróżnia się na tle innych, dlatego nie powinnismy zamykać się w domu i szukać szczęścia w szafie skoro do szczęścia jest jeszcze bliżej. Tym szczęściem są po prostu ludzie.
Jeżeli siedzicie właśnie przed komputerem czy z komórką w ręku to napiszcie do jakiegoś swojego kumpla, do koleżanki. Na pewno zrobi im się miło. Tylko nie wyjeżdżajcie z "co tam?" Plis haha. To najtrudniejsze pytanie świata, które prowadzi do przepaści :D skończy się na "aha" z kropką. I nie wiadomo co sobie myślec dalej.

Ostatnio bardzo doceniam to, że widzę się z ludźmi w rzeczywistości. Fakt, że mieszkam w social mediach trochę mnie przygnębiał i dlatego bałam się tego jak odbiorą mnie inni, kiedy już nie będę online ani nie będę stała na scenie. Jakaś bariera.

Social media są czymś niesamowitym, ale nie zapominajmy, że ludzie nie są zielonym kółeczkiem widniejącym na fejsbukowym czacie. oni istnieją naprawdę.
Potrafią ranić, potrafią krzywdzić, ale potrafią też cieszyć, uszczęśliwiać, zabawiać, wspierać. Wszystko z tego jest potrzebne. Wszystko trzeba przejść.

Korzystajmy, że ich mamy, że możemy doznać tego, jak ktoś nas oszukał i jak ktoś sprawił, że się uśmiechnęliśmy. Dzielmy się naszym dobrem, naszymi doświadczeniami. Nie bójmy się rozmawiać, bo to największy błąd. Bądźmy sobą i odkrywajmy siebie wzajemnie.
I to oto zakończenie przerodziło się we wstęp do mojego nowego filmiku na yt, żeby zaakceptować siebie. Zróbcie obczajkę dziś o 16:00 :)





piątek, 2 września 2016

To wakacje się już skończyły?

Na moim blogu zawsze pojawia się podsumowanie wakacji, bo chyba w tym czasie najwięcej się dzieje u każdego z nas. Nie zrezygnuję z tej tradycji i mimo tego, że moje wakacje potrwają jeszcze miesiąc to opiszę Wam w dużym skrócie jak było. 

Na początku chyba powinnam wytłumaczyć, że dla mnie wakacje to nie do końca czas wolny. Dla mnie to masa pracy, ale tej najlepszej na świecie. Koncerty, spotkania z ludźmi, muzyczne i nie tylko muzyczne projekty, nagrania i masa innych wydarzeń, które miały miejsce też w tym roku. 

Już w maju zaczęły się pierwsze koncerty. Trwają aż do teraz, ale lato to najprzyjemniejsza pora roku jeżeli chodzi o korzystanie ze świeżego powietrza, dlatego plenery rządzą! Wielkie sceny, masa ludzi, krzyki, piski, brawa i miłe słowa. Zwiedziłam pół Polski. Było morze, były góry, Mazury, Kraków, Wrocław, Poznań, okolice Warszawy. Zdarzało się, że w jeden dzień trzeba było szybko przemieścić się z jednego koncertu, by zdążyć na drugi. Napięcie ogromne, ale udało się! 

Oczywiście kluby i wielkie hale też uwielbiam. W sumie to zastanawiam się czy nawet nie bardziej od plenerów... Hmmm... Ważne, że jedno i drugie zaliczamy do koncertów, gdzie mamy ze sobą świetny kontakt, a przede wszystkim łączy nas muzyka.

Oprócz koncertów udało się skończyć projekt #damyrade, czyli wielkie wydarzenie, w którym mogłam spełnić Wasze marzenia. Efekty już niedługo. Ja widziałam i nie mogę się doczekać, żeby Wam pokazać. Choć przyznaję się, że jeszcze bardziej cieszy mnie to, że Wasz udział w #damyrade namalował uśmiech na wielu twarzach.

Nagrywanie materiałów na YT to kolejny rozdział z wakacji. Chyba nigdy nie posklejałam i zmontowałam tylu filmików jak w to lato. Czasami zarywałam noce, by na kolejny dzień zaskoczyć Was nowym "odcinkiem". 
Masa coverów, vlogów, które mam nadzieję wniosą coś mądrego do jutubowej przeglądarki i moje autorskie piosenki. 
Dobiliśmy do 6 tysięcy subskrybcji, teraz czas na 10! Już nie mogę się doczekać tego momentu, ale wiem, że to nastąpi. Lecę po swoje!

Był też zlot! Warszawa przywitała baaardzo ciepło. Zdarte kolana, gdy biegliście, żeby się przytulić też były, ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Niezła pamiątka, co? 
Mimo wszystko cudownie było Was spotkać na żywo, porozmawiać. Jedyne o czym będę Wam ciągle trąbić to to, żebyście nie kupowali mi drogich rzeczy. Źle się wtedy z tym czuję... Uwierzcie, że listy, które od Was dostaję w zupełności starczą. Wasze słowa na maxa dużo dla mnie znaczą. 

Poznałam tylu niesamowitych ludzi, artystów, youtuberów, prezenterów. Wiedziałam, że są na świecie jeszcze dobrzy ludzie, ale że aż tak <3 

Aaaa! Prawie bym zapomniała. Koncert online to kolejna niesamowita rzecz. Przez chwilę sprawiliśmy, że kilometry przestały istnieć. Mogliście usiąść wygodnie w swoich domkach, wyłączyć światło, odpalić laptopa, komputer czy nawet telefon i oglądać mój koncert, poprowadzony tylko dla Was. Przede mną nie było żadnej publiczności, byliście Wy przed swoimi ekranami. To chyba pierwszy tego typu koncert w Polsce, czaicie? 
Było pięknie! Dziękuję, że byliście!

W te wakacje miałam też pierwszą stłuczkę hahaa. Koleś chyba chciał odczepić mi rejestrację :D Na szczęście nic takiego się nie stało i bezpiecznie dojechałam na urodziny Saszan do BALU.

16 lipca były też urodziny najlepszej osoby na tej Ziemi - mojej Mamy. Specjalnie na tę okazję nagrałam dla niej piosenkę, pamiętacie?

Duuuużo tego i nie jestem pewna czy wszystko wymieniłam. 
Z tych wakacji pozostały niesamowite wspomnienia, których nikt nie jest w stanie mi odebrać.
Mam nadzieję, że Wasze też były udane. Teraz idźcie do szkoły z podniesioną głową. Dacie radę! Wszystko zostało "po coś" stworzone, szkoła też ma swój sens. Walczcie o ten sens z całych sił tak, by najlepszych wspomnień z Waszych szkolnych lat było jak najwięcej. 
Magda xxxx 


wtorek, 9 sierpnia 2016

Jeżeli spełnisz marzenia, będziesz szczęśliwy.

Dawno mnie tu nie było. Powoli mogłabym już wykreślać słowo "blogerka" z mojego info o mnie. Na szczęście wracam!

Wracam pełna pozytywnej energii po cotygodniowych koncertach, po spotkaniach z Wami. Wracam z pięknymi wspomnieniami, zdjęciami, które na bieżąco możecie oglądać na moim instagramie.

A przede wszystkim wracam z czymś, co mam do przekazania światu. Może komuś to ułatwi życie. To już od Was zależy. Mi pozostaje mieć nadzieję, że tak będzie.
_________________

Zastanawialiście się kiedyś od czego zależą te wszystkie dziwne, pozytywne, a czasem mniej pozytywne sytuacje, które nam się przytrafiają?

Ostatnio na moim twitterze pojawił się cytat z mojej piosenki: "Od Ciebie zależy co się zdarzy dziś". Nie wiem skąd przyszedł mi ten tekst do głowy, pisząc nowy utwór, ale po przemyśleniu wszystkiego większość rzeczy naprawdę zależy od nas!

Jeżeli nie zjemy, będziemy głodni.
Jeżeli nie uspokoimy pragnienia, będzie chciało nam się pić.

Można tak w nieskończoność wypisywać.
Wiem, że to proste i błahe rzeczy, ale wszystko zaczyna się od prostoty, która potem przeobraża się w coraz bardziej zaawansowane i złożone działania

Jeżeli nie zaczniesz wierzyć w siebie, nie pokonasz swoich barier.
Jeżeli nie pokonasz swoich barier, nie spełnisz marzeń.
Jeżeli nie spełnisz marzeń, nie będziesz szczęśliwy.

Trochę strasznie się zrobiło... To teraz spróbujmy odwrotnie :)

Jeżeli zaczniesz wierzyć w siebie, pokonasz swoje bariery.
Jeżeli pokonasz swoje bariery, spełnisz marzenia.
Jeżeli spełnisz marzenia, będziesz szczęśliwy.

Zupełnie inaczej to brzmi i pewnie zrobiło Wam się jakoś tak lżej czytając tę pozytywniejszą część, co? 
Mi tak.

Tak samo jest z tym, co dzieje się naprawdę. 
Nasze pozytywne myślenie sprawia, że większość sytuacji, przeszkód, porażek, sukcesów zależy od nas! Od tego czy jesteśmy pozytywnie nastawieni do życia i otaczających nas ludzi czy negatywnie.

Co wybieracie?
Ja zdecydowanie to pozytywne nastawienie.

Miłego dnia!

Magda






piątek, 8 lipca 2016

#damyrade - projekt skończony!

Od pewnego czasu na moich social media pojawiał się dokładnie taki sam hashtag jak w tytule tego posta. 
#damyrade to projekt, który zorganizowałam razem z Damianem. Pracowaliśmy nad nim już od lutego, czyli za nami prawie pół roku. 
Powstała piosenka, powstał aranż, były konkursy, przez które na początku straciłam wiarę w ten cały projekt, ale ostatecznie chyba udało mi się uspokoić tę burzę hejtów i wytłumaczyć, że nie ma co zwalać winy na innych. Czasami po prostu za szybko się poddajecie, a przecież nie tędy droga. 

Najpierw konkurs dla tych, którzy kochają śpiewać. 
Wybraliśmy najlepszą 5 i pojechaliśmy do studia. Ja, Damian, Jonasz z gitarką oraz Ania, Wiktoria, Patrycja, Kinga i Łukasz zaczęliśmy nagrywać. Towarzysko przyjechał też z nami nasz Kubutek Zaborski. 
Poszło zgodnie z planem, a do tego atmosfera w studio była nieziemska. Wszyscy utalentowani, profesjonalnie podeszli do nagrywek, pięknie wgrali wokale i niestety musieliśmy się pożegnać, ale nie na długo. 
Odbył się kolejny konkurs. Około 30 osób wygrało w nim udział w teledysku do #damyrade. 
Przejechaliście razem tysiące kilometrów, żeby pojawić się w Warszawie. 
Nagraliśmy to! Nagraliśmy najlepszy teledysk na świecie! 
Ogarniacie to? Mi się to jeszcze nie mieści w głowie!!!

Pomysłów do tego typu projektów nigdy nam z Damianem nie brakowało. Myślę, że nie jest to nic nadzwyczajnego, ale jestem pewna, że nikt by nie sprawił, że te pomysły staną się rzeczywistością. 
Mieliśmy mnóstwo potknięć, sprzeczek. Do ostatnich dni szukaliśmy operatora kamery, który pomógłby nam zrealizować nagranie. Na szczęście trafił "swój na swego". Zupełnie przez przypadek natknęłam się na fanpage Julii Szymańczyk. Damian do niej napisał i udało się! Julkę poznaliśmy tego samego dnia, co mieliśmy kręcić teledysk, czyli wszystko na ostatnią chwilę, ale daliśmy radę!

Na planie mieliśmy najlepsze wizażystki, którym bardzo dziękujemy. Niedługo już sami zobaczycie jak pięknie wszyscy wyglądaliśmy.

Przepraszam za tak chaotycznego posta, ale nadal nie wierzę, że to się udało. 

Dla mnie i dla Damiana nagrania do teledysku były końcowym efektem tego, co razem zorganizowaliśmy specjalnie dla Was. Mogę tylko opisywać jak zmagaliśmy się z organizacją dosłownie wszystkiego. Musieliśmy zadbać o każdy szczegół. 
Teraz jeszcze bardziej wierzę, że jeżeli do czegoś dążymy to nie ma opcji, że się nie uda! Zawsze będą potknięcia, ale jeśli wstaniesz to automatycznie czujesz, że masz w sobie tę moc, że dasz radę.
Wiem, że bez Waszej pomocy, bez pomocy Julki, Jonasza, wizażystek, naszych świetnych wokalistów, aktorów i przede wszystkim mojej najlepszej Mamy na świecie po prostu nie sprawilibyśmy, że to, co jeszcze pół roku temu siedziało w naszych głowach stanie się czymś realnym. 
Dzięki Wam wiedzieliśmy, że musimy doprowadzić ten projekt do końca. Walczyliśmy o jak najlepsze efekty i wiem, że to, co niedługo zobaczycie i usłyszycie będzie największym sztosem wszech czasów. 
A wiecie dlaczego? Dlatego, że każdy z nas dodał do #damyrade cząstkę siebie. 
Aż mam łzy w oczach i ciary przechodzą po całym ciele, kiedy piszę tego posta. Chyba udało mi się spełnić kolejne marzenie. 
I chyba razem z ekipą spełniliśmy Wasze marzenia, a to cieszy jeszcze bardziej. 

#damyrade












































piątek, 1 lipca 2016

5 LAT

1 lipca 2011, czyli dokładnie 5 lat! Czaicie?! 

5 lat mojego kanału na You Tube, 5 lat odkąd pojawiłam się w Internecie. Niesamowite!

W prawdzie nagrań sprzed tych 5 lat dawno już nie ma, ponieważ mój wstyd i myśl, że to, co wstawiałam kiedyś było totalną porażką sięgnęły zenitu. Nie uważam, że było to złe, było słodkie i urocze, ale wiem, że w porównaniu z tym, co robię teraz... nie, zaraz! 
Chyba nie ma co porównywać, haha! 

Zawsze w stosunku do siebie jestem bardzo wymagająca.

Uważam, że po prostu czasami pokazywałam światu więcej niż powinnam. Sama nie zdawałam sobie sprawy, że każdy człowiek może mieć do tych plików dostęp. Ja chyba się cieszyłam z mojego progresu i z tego, co robię. Nie myślałam, że moje sukcesy mogą drażnić innych, a ja po prostu szczerze cieszyłam się z tego, że poznaję nowych ludzi, stoję na scenie, śpiewam, mówię do publiczności, bo to było dla mnie czymś abstrakcyjnym kiedyś. Teraz wchodzę, widzę Was i czuję, że to właśnie dzięki tym beznadziejnym moim zdaniem filmikom jestem szczęśliwa, a to dlatego, że zawsze maksymalnie staram się wykorzystać wszystko, co może przybliżyć mnie do spełnienia marzeń. 

Magda 5 lat temu miała 15 lat, wyobrażacie sobie? 
Chociaż ja nadal czuję się na tyle hahaha! Jedyne co się u mnie zmieniło przez te 5 lat to wiedza. Dużo się nauczyłam, choć sama sądzę, że powinnam wiedzieć jeszcze więcej. Yyy... Czy wspominałam już, że za dużo od siebie wymagam? 
Chyba taka już jestem, ale może, gdybym była inną Magdą to nie doszłabym do tego miejsca, w którym jestem dziś. 

Dużo doświadczyłam, dużo zrozumiałam i trochę inaczej postrzegam świat. Doroślej? Sama nie wiem... Wiem, że często muszę liczyć na siebie i jedyne co mogę otrzymać to wsparcie bliskich i Wasze. To jest bardzo dużo i zawsze pomaga dojść tam, gdzie chcę. 

Te 5 lat szybko minęło. Z roku na rok robi się coraz bardziej poważnie. Coraz więcej widzę dobrych i złych rzeczy w tym "show-biznesie" i cieszę się, że potrafię je rozróżniać.

Piszecie mi, że doszłam już bardzo daleko. Dla mnie to wciąż za mało, dlatego wspinam się dalej. Chcę poznawać, odkrywać, być niezależnym człowiekiem i przede wszystkim czuć się zawsze potrzebnym tak, jak czuję się dzięki Wam teraz. 


Dziękuję! Lecimy dalej kochani!





wtorek, 14 czerwca 2016

Masa zdjęć

Siemka! Obiecywałam, więc wrzucam Wam zdjęcia z dwóch ostatnich koncertów - Pustelnik i Dobre. Mimo meczu Polska - Irlandia Północna byliście i głośno śpiewaliście. 

Dziś tylko wrzucam tu fotki i nie będę rozpisywać się o niczym, po prostu zobaczcie jak było cudownie, a dla tych, którzy byli - łapcie wspomnienia. Do następnego!
Luv.
Magda









































OBSERWUJ BLOGA PRZEZ POCZTĘ E-MAIL